Gabriela Antczak: Żyj najpiękniej! Każdego dnia, bo każdy jest najpiękniejszy!

Gabriela Antczak: Żyj najpiękniej! Każdego dnia, bo każdy jest najpiękniejszy!

20 lat w tym samym zawodzie. Konsekwentny, systematyczny rozwój i dążenie do celu – to wymaga determinacji. Czy to efekt biznesowej kalkulacji, a może pasji?

Zdecydowanie jestem przykładem tego, że pasja uskrzydla i dodaje energii do zdobywania stale nowych poziomów doświadczenia. W zakresie wyboru zawodowej ścieżki nie było kalkulacji. Gdy wybierałam kierunek studiów, nie miałam pojęcia, jak je interpretować, były bowiem nowością. Zaufałam w dużej mierze między innymi nauczycielom, którzy znacznie wcześniej niż ja sama odkryli moje rzeczywiste predyspozycje. Nie żałuję! Oczywiście nie byłoby sukcesu bez ciężkiej pracy, wielu upadków i walki o własny biznes dosłownie każdego dnia. Jestem jednak absolutną szczęściarą, ponieważ trafiłam od razu na ścieżkę, która naprawdę w pełni mi odpowiada. To nie jest ani łatwe, ani oczywiste. Dlatego w moim przypadku konsekwencja przychodzi łatwiej – kocham to, co robię, mogę się sama motywować sukcesami, które za mną, np. gdy opadam z sił w dążeniu do kolejnych.

A skąd pomysł na własny biznes? Można odnieść wrażenie, że stanowiska dyrektorów marketingu np. w korporacjach bywają bardzo kuszące i bardzo… lukratywne…?

To w pełni świadoma i na wskroś przemyślana decyzja. Mam w sobie dużo pokory, ale jednocześnie potrzebuję niezależności, przestrzeni do działania i kreatywności. Nie znoszę głupoty i krótkowzroczności, która niestety i wbrew pozorom występuje w biznesie na co dzień. Podobnie nie toleruję marnowania czasu, szczególnie na nieefektywnych spotkaniach i dyskusjach, które nic nie wnoszą, ale skupiają się na mnożeniu wzniosłych słów i produkowaniu dokumentów, których nikt nie czyta. Lubię pracować efektywnie i szybko. Mieć możliwość podejmowania decyzji, przeć do przodu – dla takich osób korporacje to nie jest najlepsze rozwiązanie. Własna działalność daje mi swobodę wyboru firm, z którymi współpracuję, od startujących mikrusów po duże organizacje. Jeśli widzę potencjał, wiarę w sukces i zaangażowanie, wchodzę w to! Jednocześnie szerokim łukiem omijam firmy, a w zasadzie właścicieli czy osoby zarządzające, które przychodzą po pomoc i radę, ale w sumie to nie chcą słuchać. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że marketing wymaga wysłuchania i szczerej rozmowy, to nie jest malowanie trawy na zielono, a na pewno nie jest tym z moim wydaniu, skupionym na efektywności.

No właśnie! Efektywność – słowo klucz, które przyświeca Twoim działaniom. Często o niej mówisz i to za nią odbierasz kolejne nagrody.

Marketing nie jest zakresem działania, które podejmuje się dla zabawy czy po to, żeby wydać pieniądze. Musi przynosić konkretne wyniki, bo przecież po to się go robi! Niestety, nie zawsze (a w zasadzie to bardzo rzadko) jest tak postrzegany w firmach. Zazwyczaj marketing traktowany jest jako coś „dodatkowego”, pochłaniacz pieniędzy czy zło konieczne. Do zespołów marketingowych przekierowuje się członków rodziny lub dzieci znajomych, z którymi nie wiadomo, co zrobić. Na szczęście świadomość rośnie i walka z takim podejściem daje efekty. Ale proces zmiany toczy się powoli, podczas gdy rynek pędzi do przodu w szaleńczym tempie.

Pracuję zatem nad efektywnością w firmach, z którymi działamy razem. Walczę o to, by marketing był osadzony mocno tam, gdzie powinien, czyli dokładnie w każdym aspekcie funkcjonowania firmy. Każde bowiem działanie ma wydźwięk marketingowy, czy tego chcemy, czy nie. Niedocenienie roli prorynkowego nastawienia organizacji zawsze źle się kończy.

Dowodem na słuszność moich założeń są wyjątkowe wyniki firm, którymi się opiekuję. Skupienie na celach, optymalizacja budżetów i ścisła współpraca z osobami odpowiedzialnymi za egzekucję, czyli za szeroko rozumianą sprzedaż, to przynosi rezultaty, które (oprócz zadowolenia wprost zainteresowanych) owocują np. wspomnianymi nagrodami, takimi jak „Dyrektor Marketingu Roku, za wyjątkową efektywność przy niskim budżecie” – po takiej nagrodzie trzeba się przyzwyczaić do możliwie najniższych budżetów i rosnących oczekiwań. Ale to mnie właśnie napędza – faktyczne wyniki, praca na liczbach i rozwój. Nie interesują mnie tylko ładne czy efektowne kampanie, bo są ślepą uliczką, działaniem dla działania. To nie dla mnie!

Skoro mówimy o pieniądzach, budżety marketingowe są w oczach osób prowadzących biznes wspomnianym złem koniecznym i powodują najczęściej przerażenie.

Tak, marketing wydaje pieniądze… po to, by firma mogła je zarabiać. Niestety, jeśli nie dopowiemy drugiej części zdania, zostajemy w pozycji, w jakiej utknęło mnóstwo biznesów, szczególnie teraz – w dobie zbliżającego się, obecnego kryzysu i mnożących się zagrożeń. Gdzie jest klucz? Ano właśnie we właściwym sformułowaniu celów i wskaźników. Jeśli bowiem nie wiemy, co chcemy osiągnąć, dokąd idziemy i po co konkretnie podejmujemy działania, skąd mamy wiedzieć, czy wydana złotówka na siebie zarobiła?

Przygotowując budżety, oprócz jasnego określenia celów, zawsze mam nadrzędne założenie – poszukiwanie rozwiązań niestandardowych i optymalizacja. Pracuję wiele lat, więc mam bardzo sprawdzony i sprawny zespół, który jestem w stanie skonfigurować zależnie od potrzeb tak, aby przynieść rekordowe wyniki przy optymalnych kosztach.

Przy czym pamiętajmy – wydajemy środki po to, żeby więcej zarabiać, a efektywność działań marketingowych ocenia się w długiej perspektywie! A zatem budżet musi być realnie dostoswany do oczekiwań, bo „z pustego w próżne….” – wszyscy to znamy, prawda?

W branży masz opinię osoby bardzo otwartej, ale też stanowczej jeśli chodzi o merytorykę. Jak oceniasz rolę kobiet w dzisiejszym biznesie?

Zastanawiam się nad tym naprawdę dość często. Odbywam wiele spotkań na najwyższym szczeblu i te bardzo często są nadal zdominowane przez mężczyzn. Wielokrotnie zdarza się, że jestem tam jedyną kobietą! A jednocześnie działy marketingu są mocno sfeminizowane. To jest niestety jeden z powodów, dlaczego spychane są do niższej rangi – uległość kobiet jest jedną z przyczyn wspierających ten proces. Gotuje się we mnie, gdy słyszę „wrzuć to dziewczynkom z marketingu”!

Co ciekawe, nasz cudowny zespół, z którym realizujemy i maleńkie, i bardzo duże projekty, w zdecydowanej większości składa się z kobiet. To nie celowe działanie czy jakiś seksistowski plan! Po prostu mocne, merytoryczne i zaradne kobiety naprawdę się przyciągają i potrafią doskonale współpracować! Realizujemy projekty w przeróżnej skali, doskonale się przy tym bawiąc, wzajemnie motywując i wspierając. Siła, intuicja i energia kobiet w biznesie góry przenosi, trzeba tylko mieć szczęście, by na nią trafić, a następnie wiarę, by po nią sięgnąć.

Wierzysz w kobiecą intuicję? Słuchasz jej, podejmując kluczowe biznesowe decyzje?

Zdecydowanie wierzę! Oczywiście decyzje w większości muszą opierać się na racjonalnych podstawach, liczbach i analizie, ale wielokrotnie podkreślam, że niekoniecznie wiem, ale mocno czuję, że to dobry czy niewłaściwy kierunek. Marketing to najpierw analiza, a dopiero potem kreacja, ale też przede wszystkim emocje! Wdrażam skutecznie strategie marketingu pięciu zmysłów oparte na tym, że dokonując zakupów, kierujemy się emocjami, a nie tylko racjonalnymi argumentami. W tym zakresie emocjonalność kobiet bardzo pomaga. Intuicja, empatia, otwartość – to cechy bardziej kobiece niż męskie i one w biznesie potrafią przynieść naprawdę wiele dobrego. Niestety, często są tłamszone i ukrywane, co jest dowodem na to, że biznes zapomina, do kogo się zwraca i o kogo zabiega – przecież po obu stronach każdej transakcji są ludzie! Nie liczby czy komputery. Ludzie! Których trzeba umieć słuchać i rozumieć, a czasami po prostu podjąć decyzję na podstawie intuicji właśnie, bo nie na wszystkie pytania odpowiedzą nam algorytmy.

Poruszyłyśmy temat pieniędzy, wspomniałaś też o mocno sfeminizowanym zespole, a kobiety stereotypowo wiązane są bardziej z wydawaniem niż zarabianiem pieniędzy. Jak obalacie ten stereotyp i na czym polega Wasza przewaga rynkowa?

Z całą pewnością na transparentności i uczciwości prowadzenia biznesu, zarówno między sobą (każda z nas ma swoją odrębną firmę, ściśle współpracującą z pozostałymi, ale nadal niezależną), jak i z klientami. Nie proponujemy rozwiązań spektakularnych czy kosztownych, a mało skutecznych. Nie patrzymy na klientów krótkowzrocznie, a staramy się wspólnie planować przyszłość. Co więcej, z założenia (o czym już wspominałam) marketing oczywiście wydaje pieniądze. Postanowiłyśmy zatem z „finansową” częścią zespołu zapewnić środki, które następnie zostaną zaplanowane do optymalnego wydatkowania. Pozyskujemy dofinansowania na rozwój, szkolenia czy opracowanie strategii marketingowych. Układamy w firmach właściwe rozwiązania prorynkowe i strategiczne, wspierając się często środkami zewnętrznymi, dzięki czemu osoby zarządzające nie muszą się martwić o to, czy „nas stać” na takie usługi – dostają najwyższą jakość, nie ponosząc znacznych obciążeń finansowych. To jest bardzo ciekawa i bardzo skuteczna ścieżka. Zapewniamy podwójną optymalizację – całościowo i procesowo – szkolimy, doradzamy, zapewniamy finansowanie, by w wspólnie cieszyć się z mierzalnych efektów.

Dużo się ostatnio mówi o wdrażanej przez Ciebie metodzie wypracowywania strategii marketingowej. Na czym polega i dlaczego jest w Twoim przekonaniu skuteczniejsza, niż tradycyjne rozwiązania?

STRATEGON Max, bo tak została nazwana ta metoda, to piekielnie skuteczne narzędzie, którego wielu się wręcz… boi! Dlaczego? Skuteczna strategia marketingowa wymaga szczerości i otwartej współpracy z każdej strony. W firmach jest zawsze wielu oponentów, którzy nie chcą się angażować w zmianę i stosują metodę zaciągania hamulca ręcznego. Aby organizacja weszła na efektywną ścieżkę prorynkową, strategia marketingowa musi być osadzona w każdym aspekcie jej działania. A to z kolei oznacza konieczność zaangażowania wszystkich, również tych najbardziej opornych i poznania zarówno mocnych stron, jak i największych słabości (bo to przecież w te ostatnie zawsze uderza konkurencja…). Opór zazwyczaj wynika nie tyle z niechęci, co po prostu z niezrozumienia i braku świadomości, jak ważne są działania marketingowe w codziennym funkcjonowaniu.

Idąc zgodnie z powyższymi założeniami, opracowałam metodę pracy nad strategią, w której uczestniczą „wszyscy potrzebni” – tak roboczo nazwijmy tę grupę – a nie tylko dział marketingu i/lub zarząd. Edukacja, dyskusja, wojna i ostatecznie koncepcja, przepracowując wspólnie każdy z tych etapów, przygotowujemy rozwiązanie osadzone w organizacji, uświadomione i zaakceptowane przez wszystkich – również (a może przede wszystkim) przez początkowych oponentów. Dzięki tej metodzie otrzymujemy strategie proste, mocne, realne a nie wydumane, a także od razu osadzone w świadomości, więc gotowe do implementacji. Metoda jest bardzo skuteczna i wiem, że dokona wielu rewolucji w organizacjach, które na rozwój i zmianę się otworzą.

Brzmi faktycznie obiecująco! Będziemy z ciekawością śledzić rozwój tej metody! To jeszcze na koniec – Twoje życiowe motto?

Żyj najpiękniej! Każdego dnia, bo każdy jest najpiękniejszy! Wiem, brzmi naiwnie i zbyt prosto, ale tak czuję i wychodzę z założenia, że jeśli każdy z nas spojrzałby na siebie i innych przyjaznym okiem i umiał czerpać radość i uśmiech z drobiazgów, żyłoby się nam wszystkim po prostu lepiej! A zatem – życzę pięknego dnia!

GABRIELA ANTCZAK

Od 20 lat jestem praktykiem przygotowującym efektywne strategie marketingowe. Interesują i motywują mnie wyniki, które wspólnie wypracowujemy. I tylko wyniki są dla mnie realnym oraz sensownym miernikiem skuteczności strategii. Na swoim koncie mam skuteczne wprowadzenia produktów i usług na rynek poparte rekordowymi wynikami sprzedaży. Pracuję niestandardowo. Diagnozuję firmy przekrojowo, ponieważ skuteczny marketing jest działaniem osadzonym w DNA przedsiębiorstwa i musi współpracować ze wszystkimi departamentami w firmie, a jego oddziaływanie musi być ułożone odpowiednio szeroko.

Mam ogromną przyjemność i zaszczyt być laureatką wielu nagród, m.in. tytułów: „Dyrektor Marketingu Roku” w kategorii „Wyjątkowa efektywność przy niskim budżecie”; „Sukces Roku”, „Osobowość Roku”, „Lider efektywnych kampanii marketingowych”.

Ogromnym zaszczytem jest dla mnie zaufanie, jakie okazało mi szacowne grono Praktyków Biznesu, które powołało mnie na stanowisko przewodniczącej Konwentu Wyższej Szkoły Europejskiej im. Ks. Tischnera w Krakowie. Funkcję tę pełnię z dumą i poczuciem wyróżnienia.

http://www.gabrielaantczak.pl/

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.